Dzień zakończenia roku szkolnego.
Obudziłam się dzisiaj o 6.3o, zakończenie mamy o 9.oo. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, umyłam włosy, pomalowałam się. Gdy wyszłam poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie.Gdy zjadłam była już 7.13, postanowiłam pójść się ubrać po 45 min byłam gotowa.
- Hej, Beel- przywitała się
-Hej, jak tam idą przygotowania ?- wiedziałam że będzie już gotowa o 7.oo
- Haha, dobrze a Tobie ?
- Ja już jestem gotowa, mam po Ciebie iść ?- zawsze to ona przychodziła po mnie ale ten raz ja chciałam iść po nią.
- Okeey, to czekam na Ciebie- odrazu się rozłączyłam i poszłam założyć buty.
***
Gdy byłam już pod domem mojej przyjaciółki, zauważyłam ja wychodzi z domu więc już do niej nie dzwoniłam tylko poczekałam przed bramą. Tess wyglądała :
-Hej, czemu nie weszłaś? - pyta, a mnie dziwi to że nie ma sukienki
- Hej, bo widziałam że wychodzisz. Ej, a ty czemu nie masz sukienki chora jesteś ?- na samą myśl o tym że Tess jet chora śmiać mi się chciało.
- Haha, wiedziałam że o to spytasz. Nie mam sukienki dlatego że ... w sumie to nie wiem.-Ona na prawdę jest chora.
- Okeey chodźmy już, bo się spóźnimy- była już 8.3o
- No racja, ale i tak będziemy musiały czekać na autobus- kuuurde jak ja nie nawiedzę jeździć autobusem, no ale nic nie zrobię
-Mhyy...
***
- To co dziś będziemy robić ? -pyta moja przyjaciółka, jeszcze jej nie powiedziałam że coś zaplanowałam. Bo wiedziałam że się nie zgodzi. Nie lubiła imprez
- Dowiesz się później, a teraz choć bo autobus jedzie- wiedziałam że to nie ten ale chciałam zmienić temat
- Ej... chwila ale to nie ten- haha wiedziałam że się skapnie, bo w końcu ona jeździła nim codziennie do szkoły ja wolałam rower, czasem jeździłam autobusem jak mi się nie chciało albo miałam sukienkę
- Haha... serio ?- musiałam udawać głupią żeby się nie zorientowała, ale minus był w tym że nigdy nie byłam dobrą aktorką
- Przecież wiem że wiedziałaś i chciałaś zmienić tylko temat- ups wtopa
- Czemu ty zawsze wszytko musisz wiedzieć co ?
- No bo nie jestem głupia, jeżdżę tym autobusem codziennie do szkoły no prawie codziennie- racja nie jeździ tylko kiedy jest chora (rzadkość), albo wtedy kiedy jej mama ją zawozi
- No wiem... ale chwila udało by mi się jakbym nim nie jeździła codziennie co nie ?- albo i nie
- Haha, raczej nie - tak myślałam
- A to może ten ? - nigdy nie wiedziałam który to
- Tak, teraz zgadłaś- juhu
***
Jesteśmy już w szkole. Cały czas rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić w Wakacje. Oczywiście Tess jak to Tess co chwila pytała mnie o to co będziemy robić dziś ale jeszcze jej nie powiedziałam.Gdy usłyszałam dzwonek, powiedziałam do Tess że musimy iść na chale sportową, oby dwie nie byłyśmy jakoś specjalnie zadowolone no ale trzeba było naszej Pani dyrektor co ma nam do powiedzenia. Bardzo lubiłyśmy ją za to jak nas podsłuchuje na przerwach (wyczujcie sarkazm). No ale to jest jednak Pani dyrektor, już prawie nie nie była naszą Pani dyrektor.
PO KRÓTKIEJ PRZEMOWIE PANI DYREKTOR i innych nauczycieli , poszliśmy do sali alby dostać świadectwa i takie tam. Więc gdzieś po 2 godzinach byliśmy wolni. Stwierdziłyśmy razem z Tess że wrócimy na nogach. Ale jeszcze chciałyśmy się z wszystkimi pożegnać, no bo po Wakacjach mogliśmy się już z nimi nie zobaczyć przynajmniej z niektórymi osobami. Więc po jakiś 3o minutach mogłyśmy już iść, ale mojej przyjaciółce zachciało się iść na lody. Zgodziłam się na to bo faktycznie było bardzo CIEPŁO.
Po jakiś 2o minutach
Idziemy z Tess, i rozmawiamy o jakiś bzdetach. Po chwili stwierdziłyśmy że usiądziemy w parku alby trochę odpocząć.
- Ej,Beel powiesz mi wreszcie co na dziś zaplanowałaś ?- pytała mnie już dziś chyba o to 1ooo razy. Chwilę się zastanawiałam czy jej to powiedzieć, aż z przemyśleń wyrwała mnie moja przyjaciółka- No haalo powiesz mi czy nie ?
- No dobra powiem Ci, bo i tak byś mi nie dała spokoju- no właśnie spokój od mojej przyjaciółki, która zawsze musi wszytko wiedzieć- No więc...
- No więc-powtórzyła
- Haha... idziemy dziś na imprezę do Kacpra i co ty na to?
- Hmm.. no nie wiem, wiesz że nie przepadam za tym klimatem- o maaatko jak można nie lubić imprez, no ale Tess zawsze była bardziej poukładana ode mnie- No ale zgoda jest koniec roku, więc jakoś trzeba to uczcić, a tak w ogóle to o której się to zaczyna ?- coo ona właśnie powiedziała ?
- Yyyy... czy ty właśnie... się zgodziłaś ? Czy mi się tylko wydawało?- powiedziałam a na twarzy mojej przyjaciółki było widać bardzo wielki uśmiech i było słychać jak się śmieje
- Jak nie chcesz mogę...- nie dokończyła bo jej przerwałam
- NIE NIE NIE nawet tak nie mów- widziałam jak się uśmiecha - No to tak impreza zaczyna się o 21.3o, jest 12.33, więc mamy jeszcze 7 godzin na zakupy ?! I co ty na to ? - zgódź się, zgódź si, zgódź się
- Oki czemu nie - JEEEST
-No to idziemy do domu się przebrać i lecimy na zakupy tak ?
- Taaak- ooo kocham ją, myślałam że się nie zgodzi i będę musiała ją namawiać godzinami i nie pójdziemy na zakupy, ale wyszło LEPIEJ niż myślałam.
...
No i jest Pierwszy ROZDZIAŁ. Tak jak obiecałam. ; ))
Jeśli przeczytałeś zostaw po Sobie ślad w postaci komentarza. ; D


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz